Przeskocz do treści

Baptysterium bogomiłów i sztuka noszenia wody

Kiedy go po raz pierwszy zobaczyłem, wyglądał zaledwie ponad poziom gruntu: betonowy, prostokątny murek przy płocie, pod drzewami. W jego obramowaniu zbierała się woda. Deszczówka? A może biło tam źródełko i zostało obetonowane? W trakcie odkopywania1)↓ okazało się, że został zasypany potłuczonym eternitem, cegłami i kamieniem; czym głębiej tym bardziej wszystko zatopione było w zgniłej, beztlenowej mazi; czyżby to było szambo? Miało betonowe dno, a po wyszorowaniu miotłą, wyglądało jak przyzwoity grobowiec 🙂 Teraz pływają w nim rybki: złoty karpik koi i czerwony karaś, a po powierzchni roślinki: rozetkowe pistie i żółty nenufar. Przydałby się lotos.
 Ten zbiornik od początku był prawdopodobnie zaplanowany na wodę, której w ogrodzie brakuje2)↓. W okolicy nie ma studni, a wodociąg też nie jest rozwiązaniem. Woda z kranu kosztuje, a w czasie długotrwałej suszy, może zostać zakręcona. Dlatego zawczasu warto pomyśleć o systemie retencji i jeśli jest w ogrodzie kawałek daszku, założyć na niego rynnę, a pod nią podstawić beczkę.

SZTUKA NOSZENIA WODY
3. Jeśli beczka jest pełna, wodę lepiej nabierać garnkiem.
2. Wiadro zanurzać w beczce tylko jeśli czyste, również od spodu.
1. Nie tracić cennych kropel.
 Bez niej nie byłoby życia na Ziemi. Woda - delektuję się przenosząc ją z beczki pod rynną do zbiornika regularnie po każdym deszczu, czasem również w trakcie, jeśli leje i beczka się przepełnia. W drugiej ręce mam wtedy parasol i to dopiero jest sztuka: opróżnić beczkę i nie nalać sobie do butów idąc ścieżką przez ogród zawijasami między roślinami.
 Pierwsze, drugie, trzecie wiadro z beczki do zbiornika trzydzieści kroków tam i z powrotem... Czynność nie taka prosta jakby się wydawało; przy siódmym można się potknąć mimo wytężonej uwagi albo zaczepić kolanem o ucho, dlatego...
4. Wiadro nie może być za ciężkie, jego waga nie powinna zanadto ograniczać swobody ruchu, odbierać władzy nad krokiem.
 Noszenie wody to dobre ćwiczenie na "bycie tu i teraz", na uważność i koncentrację - medytacja w ruchu, której ważnym elementem jest świadomość ciała, również po to, by przy dwudziestym wiadrze nie zrobić sobie krzywdy, nie uszkodzić stawu, jakiegoś mięśnia, nerwu, więc by uniknąć problemu...
5. Zmieniaj rękę, tak by lewa i prawa pracowały równomiernie3)↓.
 Używanie na przemian lewej i prawej ręki podczas pracy jest świetnym ćwiczeniem cierpliwości i woli, pomaga zachować zdrowie, jak również mniej się zmęczyć i zrobić więcej (praca rozkłada się na dwie ręce). Tego typu rozważne postępowanie jest samo w sobie formą rozwoju świadomości i praktyką duchową - praktyką równowagi w lekkim stąpaniu po ziemi 🙂 to zasada bezpieczeństwa i higieny pracy, permakulturowe BHP, to również i przede wszystkim starożytna zasada jogi, z której wskazówek należy korzystać...
6. Nosząc wiadro cofaj i odkręcaj obciążone ramię tak, by nie odstawała ci łopatka. Łokieć prosty.
7. Nie pochylaj kręgosłupa, staraj się utrzymać otwartą klatkę piersiową i oddychaj swobodnie, głęboko, równomiernie 🙂

Powietrze jest tak samo ważne do życia jak woda, wie każdy kto chociaż raz się topił, dlatego od razu po pierwszym napełnieniu zbiornika - wodę dostałem z przedszkola po sąsiedzku w zamian za lekcje przyrody dla dzieci w ogrodzie - zabezpieczyłem tę głęboką na ponad metr kanciastą dziurę, by przypadkiem ktoś do niej nie wpadł. Żaden jeż też. Na betonowym murku położyłem drucianą siatkę na drewnianej ramie o oczkach tak małych, że nie wpadnie nawet mysz4)↓. Siatka chroni zbiornik również przed opadającymi liśćmi i ich beztlenowym rozkładem na dnie, dzięki czemu wewnątrz nie robi się szambo i woda pozostaje czysta...
 — Można by się w niej ochrzcić. Ten "grobowiec" pełen wody, to "szambo" mogło być przecież baptysterium! - przyszło mi do głowy.
 — Baptysterium bogomiłów! - skojarzyłem fakty.
 O Bułgarach na Krzemionkach już pisałem. Może oni byli bogomili?5)↓ a w naszym ogrodzie brali chrzty przez zanurzenie? Chrzest przez zanurzenie to nic innego niż kontrolowane "topienie się" lub raczej "topienie kogoś", w którym symbolicznie zawarte są śmierć i zmartwychwstanie. Zanurzasz się bracie w wodzie sam lub ktoś Ci w tym pomaga, aż tracisz oddech, woda w tym czasie obmywa z Ciebie "grzechy" przeszłości, a potem wynurzasz się siostro czysta i niepokalana do nowego życia 🙂
 — Dałoby się? - zapytałeś.
 — I można by coś zarobić 🙂 - podpowiedziałaś.
 — Świetny pomysł! Letnie warsztaty zdrowego światopoglądu dla dorosłych, a na zakończenie uroczysty chrzest przez zanurzenie 🙂

Tymczasem do ogrodu przyszły dzieci na zapowiedzianą lekcję przyrody. Gdy podprowadziłem je do zbiornika, jedna z dziewczynek na widok wody zapytała: a będą w niej rybki?
 Myślałem już wtedy o rybach, jako ekosystemowym sposobie na komary, od których larw zaroił się zabezpieczony siatką zbiornik. Wybrałem się więc do sklepu zoologicznego i przywiozłem stamtąd dwie. Jedną złotą, by spełniała życzenia, a drugą pierwszej do towarzystwa. W ciągu dwóch tygodni rybki wyjadły większość gmerających w wodzie owadów, podrosły też zdecydowanie. Miło na nie patrzeć. Dają naszemu "baptysterium" odrobinę dalekowschodniej kultury. Podkarmiam je od czasu do czasu kolorowymi chrupkami - to nie żadna dobra karma, ale ją lubią. Można je na nią zwabić. Wypływają wtedy z głębi, krążą chwilę pod unoszącymi się na powierzchni smakołykami i chlup, chlup: jedna po drugiej chrupki znikają w ich rybich ustach. Chyba, że wystraszę je na dobre przenoszeniem deszczówki z beczki... Takie wiadro wody wlane do zbiornika z góry jest dla nich niczym grom. Straszny łomot. Ale nie bez ostrzeżenia. Rybki słyszą moje zbliżające się kroki dodatkowym zmysłem - linią boczną, która biegnie wzdłuż obu stron ich ciała, czują wodę, czują także drgania gruntu otaczającego betonowy zbiornik. Cięższe niż zazwyczaj kroki świadczą, że idę obciążony wiadrem wody. Chyba, że szedłbym "na palcach" chcąc zrobić im przykrą niespodziankę. Ale nie chcę, bo to już nie byłaby SZTUKA.
 — Bo wiem, że tego nie lubią. Po kilku wiadrach nie wypływają nawet na przynętę...

p.s.
Bogumiłych wegetarian, wyznawców Gai i wszystkich ekologicznych heretyków zapraszam latem do ogrodu na chrzty, zimą w wersji mors. Jeżeli chcecie narodzić się na nowo, przypieczętować symbolicznie zmianę trybu życia na lepsze, możecie skorzystać z naszego baptysterium. Czeka na Was w ogrodzie z czystą wodą i rybkami 🙂 W ofercie znajdują się również światopoglądowe rekolekcje, a także praktyka sztuki życia w ogrodzie w zgodzie z Naturą, której integralną część stanowi sztuka noszenia wody. Oraz jej umiejętnego lania 🙂

Przypisy   [ + ]

1. zaczęła Monika z córkami, potem pomogli Andrzej i Michał, i Dominika z chłopakiem... Najgorszą, ale najbardziej satysfakcjonującą pracę na koniec wykonałem sam.
2. ogród ma już prawie sto lat, powstał przy okazji budowy przedszkola na Krzemionkach w latach dwudziestych zeszłego wieku
3. lepiej nosić dwa równej wielkości wiadra, w obu rękach tak, by kręgosłup był równomiernie obciążony.
4. jeśli dla bezpieczeństwa zakrywacie zbiornik siatką, utrudniacie zwierzętom i ptakom gaszenie pragnienia. Pamiętajcie o poidełku. Wodą należy się dzielić.
5. Bogomili to staro-średniowieczna sekta chrześcijańska z Bałkanów. Zwalczani przez Kościół za gnostyckie herezje, w tym wegetarianizm; wędrowali po Europie uchodźcy od dawna, od zawsze...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *